Wstałam i odprowadziłam Krystiana, prawie się spóźniliśmy, po drodze jakiś anglik do mnie "dzień dobry" ich akcent przy wymawianiu tego awww. Potem do pracy z pracy mnie odebrali i poszlismy zwiedzić kościół, taki tunel, gdzie kiedyś były tory, teraz jak się przechodzi to słychać pociąg, potem do sklepu i do domu. Byłam na długim spacerze z dzieciakami, zlapal nas deszcz po drodze, ugh. W domu odpoczywałam a potem zrobiliśmy oponki, mniam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz